Elden Ring: Glintstone Dragon Smarag (Liurnia of the Lakes) Boss Fight
Opublikowano: 27 maja 2025 06:32:41 UTC
Ostatnia aktualizacja: 25 stycznia 2026 22:32:14 UTC
Glintstone Dragon Smarag znajduje się w środkowej warstwie bossów w Elden Ring, Greater Enemy Bosses, i można go znaleźć na zewnątrz, na północny wschód od Temple Quarter w Liurnia of the Lakes. Jest to opcjonalny boss w tym sensie, że nie musisz go zabijać, aby posunąć fabułę do przodu, ale strzeże dość ważnego przedmiotu kluczowego, którego będziesz potrzebować, aby uzyskać dostęp do Raya Lucaria Academy
Elden Ring: Glintstone Dragon Smarag (Liurnia of the Lakes) Boss Fight
Jak zapewne wiesz, bossowie w Elden Ring dzielą się na trzy poziomy. Od najniższego do najwyższego: bossowie polowi, bossowie potężniejsi, a na końcu półbogowie i legendy.
Glintstone Dragon Smarag znajduje się w środkowym poziomie, w kategorii Greater Enemy Bosses, i jest bossem zewnętrznym, który można znaleźć na północny wschód od Dzielnicy Świątynnej w Liurnii Jezior. Jest to boss opcjonalny w tym sensie, że nie trzeba go zabijać, aby posunąć fabułę do przodu, ale strzeże dość ważnego przedmiotu, który będzie potrzebny do uzyskania dostępu do Akademii Raya Lucaria. Która, szczerze mówiąc, również jest opcjonalna, ale jest powiązana z kilkoma łańcuchami zadań.
No więc tak sobie siedziałem, spokojnie eksplorując piękne płytkie jeziora Liurnii, tu zdobywając łupy, tam rozwalając czaszkę wroga, ogólnie rzecz biorąc po prostu zajmując się swoimi sprawami.
Ale nagle natknąłem się na ogromną budowlę przypominającą zamek na środku jeziora. Jak wszyscy wiemy, jeśli coś wygląda jak zamek, to prawdopodobnie nim jest, a zamki zazwyczaj mają grube mury, aby chronić dodatkowy, tłusty łup w środku.
Niestety, zamki często mają bramy, których otwarcie jest uciążliwe dla osób takich jak ja, które chciałyby zdobyć łupy. I ten przypadek nie był wyjątkiem.
Zbliżając się do bramy, okazało się, że jest ona zamknięta jakąś magiczną barierą. Na szczęście tuż obok leżało ciało zmarłego z mapą skarbów wskazującą lokalizację klucza potrzebnego do przejścia przez barierę. Jakież to wygodne i podejrzanie proste.
Dopasowanie znalezionej mapy skarbów do mojej własnej mapy okolicy było dość łatwe i szybko wywnioskowałem, że muszę udać się do formacji skalnej u zachodniego brzegu gigantycznego zamku. Po drodze rozważałem możliwość wykopania skarbu lub walki z jakimś strażnikiem. Walka jest o wiele przyjemniejsza niż kopanie, a biorąc pod uwagę, jak łatwo było znaleźć drogę, pomyślałem, że i ta walka będzie łatwa.
Ale klucz okazał się być strzeżony przez smoka. Śpiącego smoka, ale wciąż smoka. Oczywiście. Cokolwiek innego byłoby oczywiście zbyt proste.
Nieobce mi są problemy, jakie zrzędliwe smoki potrafią sprawić, gdy się z nimi zetknie, więc postanowiłem, że to dobra okazja, by odkurzyć mój długi łuk. Problem w tym, że smoki same w sobie mają sporo ataków dystansowych i potrafią też latać, więc potrzebowałbym też jakiejś osłony, najlepiej ognioodpornej, żeby nie przypalić się za bardzo.
Po raz kolejny, podejrzanie dogodnie, znalazłem mniejszą formację skalną tuż przed smokiem, idealną do szukania schronienia między strzałami. To właśnie ten rodzaj szczęścia przypomina mi, kto jest bohaterem tej historii ;-)
Tak czy inaczej, jest wiele dobrych sposobów na obudzenie śpiącego smoka, ale moim ulubionym jest strzała w twarz. Sądząc po reakcji, to zdecydowanie nie jest ulubiony sposób smoka, ale kiedy strzeże mojego dostępu do czegoś, co, jak sądzę, jest zamkiem pełnym błyszczących łupów, nie ma nic do powiedzenia.
Szczerze mówiąc, walka z tym smokiem na dystans okazała się nieco bardziej tandetna, niż się spodziewałem. Myślałem, że będzie więcej latał, więcej ział ogniem, częściej zmuszał mnie do zmiany pozycji i ogólnie będzie strasznie dawał mi się we znaki, zanim oddam mu klucz, w prawdziwie smoczym stylu.
Zrobił wszystkie te rzeczy, ale przez większość czasu pozostawał w bezruchu i pomijając sapanie, dyszenie i okazjonalne ataki duszności, dość łatwo było mu strzelać z łuku i szukać schronienia za skałami.
Wiele mechanik walki jest bardzo podobnych do tej w Latającym Smoku Agheel w Limgrave, ale kiedy walczyłem z tą postacią, wymagała ona znacznie więcej biegania i toczyła się na większym obszarze. Być może jednak to po prostu moje ówczesne braki w doświadczeniu ze smokami sprawiły, że w razie niebezpieczeństwa lub wątpliwości przełączałem się na domyślny tryb bezgłowego kurczaka.
Głowa smoka to jego słaby punkt i będzie on otrzymywał większe obrażenia, jeśli uda ci się go tam trafić. Możesz skupić się na głowie, ale ponieważ dużo się porusza, trudno ją trafić atakami dystansowymi. Ogólnie rzecz biorąc, bardziej skuteczne okazało się skupienie się na ciele smoka – chociaż każda pojedyncza strzała zadaje mniej obrażeń ciału niż głowie, to znacznie więcej z nich faktycznie trafi. A strzały, które nie trafią, nie mają znaczenia.
Każdym razie, kiedy smok w końcu padł, po tym jak wydałem na strzały małą fortunę, droga do słodkich skarbów, których strzegł, stanęła otworem i mogłem zdobyć klucz do zamku, który okazał się wcale nie zamkiem, a raczej akademią dla jakichś rzekomo bardzo mądrych ludzi. Wiecie, co to znaczy. Książki. Wolałbym zamek pełen złota albo czegoś w tym stylu. Nie mogę uwierzyć, że naprawdę walczyłem ze smokiem o dostęp do biblioteki! ;-)
Fan art inspirowany walką z bossem







Dalsza lektura
Jeśli podobał Ci się ten wpis, mogą Cię zainteresować również poniższe sugestie:
- Elden Ring: Gnijący Ekzykes (Caelid) – Walka z Bossem – ZBAGOWANY
- Elden Ring: Cmentarny Cień (Katakumby Caelidów) Walka z bossem
- Elden Ring: Ognisty Olbrzym (Wierzchołki Olbrzymów) Walka z Bossem
